Niniejszy tekst dedykuję uczestnikom demonstracji 1 maja 2012 w Warszawie - zwłaszcza tym, którzy przyjechali z daleka

Ruch Palikota Największą klęskę - porównując zapowiedzi i realizację - poniósł Janusz Palikot. Nie zdołał zachęcić do pochodu 1 majowego 20 tysięcy osób. Nie zdołał zgromadzić nawet 200 osób. Owszem, kongres Ruchu Palikota zgromadził podobno 5 tysięcy osób ale Kongres mógł się odbyć w dowolnym innym dniu wolnym od pracy. Wypadło na 1 maja? Właściwie dobrze, że nie w sobotę. Dlaczego Janusz Palikot odwołał pochód? Jeszcze niedawno, na spotkaniu z uczestnikami Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, potwierdzał wolę zorganizowania 20 tysięcznego pochodu. Janusza Palikota uprzedził Donald Tusk rozpoczynając wcześniej tzw. reformę emerytalną. Zobowiązania Janusza Palikota wobec kapitału zmusiły go do odkrycia kart i poparcia wydłużenia czasu pracy. Brak pochodu 1 majowego Ruchu Palikota to skutek odmowy poparcia interesu klasy pracującej. Janusz Palikot nadal usiłuje nadrobić słowami lewicową etykietę swojego ruchu. Im silniejsze deptanie w Sejmie interesu pracujących tym gorętsza gołosłowna krytyka kapitalizmu. Odmowa zgody na referendum, poparcie dla inicjatywy zakazu demonstracji podczas mistrzostw w piłce nożnej, inicjatywa poselska dla opłacania partii przez własny elektorat - w wypadku Ruchu bogaty elektorat, odmowa opodatkowania banków są kolejnymi dowodami działań Ruchu Palikota w interesie kapitału, pod nadzorem burżuazyjnego państwa.

Polska Partia Socjalistyczna Działacze PPS wierni swoim tradycjom, złożyli kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym ofiary walk w 1904 roku. 13 listopada 1904 na placu Grzybowskim doszło do pierwszego od 1863 zbrojnego starcia z oddziałami wojska rosyjskiego. W wielotysięcznej demonstracji, do której wezwała Polska Partia Socjalistyczna, uczestniczyło około 60 członków grup bojowców PPS, z których kilkunastu posiadało broń. Kiedy do rozwiniętego sztandaru z napisem „PPS. Precz z wojną i caratem! Niech żyje Wolny Polski Lud!” ruszyła policja, Stefan Okrzeja wraz z innymi otworzył ogień, co rozpoczęło strzelaninę. W zamieszaniu bojowcom udało się przemaszerować do ul. Marszałkowskiej i zbiec pościgowi. Rano 1 maja 30, może 40, działaczy PPS zebrało się przed kamieniem - pomnikiem. Wygłoszono stonowane przemówienie bez użycia megafonu. Są to już ostatnie osoby, które podtrzymują pamięć o chwalebnych działaniach niekomunistycznej lewicy w Polsce. Na stronie Wikipedii, pod hasłem pl. Grzybowski, nie ma najmniejszej wzmianki o walkach w 1904 roku ani faktu istnienia pomnika.

Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej Od 20 lat pod skwerze przed pomnikiem Partyzanta Gwardii Ludowej przy Rondzie de Gaulle’a zbierali się 1 maja ludzie lewicy. W ostatnich latach w wiecu i pochodzie brali udział po równo działacze Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej i działacze innych grup takich jak Pracownicza Demokracja, Komunistyczna Partia Polski, Młodzi Socjaliści i redakcja pisma Dalej. W ubiegłorocznym zgromadzeniu wzięli udział nawet członkowie Racji Polskiej Lewicy i Wolnego Związku Zawodowego Sierpień 80 a liczba uczestników wyniosła 170. Obecne zgromadzenie zostało zarejestrowane z podaniem trasy: Rondo de Gaulle’a - pl. Grzybowski. Piotr Ikonowicz zamierzał poprowadzić pochód prosto do Pałacu Kultury, na kongres Ruchu Palikota. W tym roku wzięło udział w wiecu 120 osób spośród działaczy Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej, Pracowniczej Demokracji i Młodych Socjalistów. Ci ostatni oderwali się od pochodu koło Metra Centrum tak, że na Salę Kongresową wmaszerowali wyłącznie działacze Kancelarii. Autor nie był uczestnikiem Kongresu więc o przemówieniu Piotra Ikonowicza może powiedzieć tylko to, co przekazano w mediach. Piotr Ikonowicz mówił, że Polacy są tak biedni, że tylko 40% z nich stać na pójście raz w roku do restauracji. Przypuszczalnie przemówienie Janusza Palikota było bardziej radykalne od przemówienia Piotra Ikonowicza. Piotr Ikonowicz jest potrzebny Januszowi Palikotowi jako element uwiarygodniania przez tego ostatniego postawy antykapitalistycznej dla oszukania naiwnych. Ale jest jeszcze drugi cel: rozbicie radykalnej lewicy. W tym roku nie odbyła się w Warszawie demonstracja pozaparlamentarnej lewicy. Kiedy w ubiegłym roku Piotr Ikonowicz rozpoczął prace nad budową Ruchu Sprawiedliwości Społecznej to natychmiast po drugim spotkaniu zablokował powstanie Ruchu i tworzenie programu Ruchu. Zaniechanie tworzenia Ruchu było bowiem warunkiem współpracy ideowej z Ruchem Poparcia Palikota. Ta zaś jest warunkiem dotacji Janusza Palikota dla Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej.

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych W ubiegłym roku Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych nie zdecydowało się na organizację pochodu pod Sejm jak zazwyczaj. W wiecu przed siedzibą OPZZ wzięło udział ok. 170 osób. W czasie spotkania komitetu organizacyjnego przedstawiciele Sojuszu Lewicy Demokratycznej wręcz kwestionowali celowość obchodzenia Święta Pracy 1 maja. W tym roku pochód przebył niedługą drogę od siedziby OPZZ na ul. Kopernika do pl. Trzech Krzyży, skręcił w dół w ul. Książęcą i zakończył w parku przy ul. Rozbrat. Na zmęczonych upałem uczestników czekały bufety, pamiątki i muzyka. Liczebność pochodu 1 majowego zaskoczyła wszystkich całkowicie. Autor uczestniczył w przemarszu bliżej początku. Po dotarciu do parku autor tekstu rozejrzał się po kiermaszach i podyskutował z dawno niewidzianym kolegą - wszystko to trwało około 10 minut. Wracając spotkał jeszcze ostatnią grupę pochodu właśnie wchodzącą do parku - grupę Związku Nauczycielstwa Polskiego. Podaną na wiecu przez Leszka Millera liczbę 15 tysięcy jako liczbę uczestników należy traktować jako ostatnią liczbę szacunkową komitetu organizacyjnego z poprzedniego dnia. Faktyczna liczebność pochodu nie jest znana, mogło być nawet 20 tysięcy osób. Z całą pewnością była to największa demonstracja OPZZ od wielu lat. Co złożyło się na sukces Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych? Po pierwsze jasno zadeklarowany cel demonstracji: sprzeciw wobec podniesienia wieku uprawniającego do emerytury. Cel oczywisty i zgodny z bieżącym interesem ludzi pracy. Po drugie wola kierownictwa OPZZ i SLD do organizacji pochodu wymuszona przez konkurencję na lewicy. Po trzecie poparcie medialne pochodu przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, który ma większy wpływ na ludzi pracy niż OPZZ. Po czwarte lecz nie najmniej ważne: rezygnacja z kapitulanckiej polityki przez Sojusz Lewicy Demokratycznej od początku przewodzenia Sojuszowi przez Leszka Millera. Na 3 dni przed Świętem Pracy Leszek Miller uzyskał formalne potwierdzenie swojego przywództwa w SLD. Natychmiast po wyborze zaproponował rezygnację ze zbierania podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie utrzymania dotychczasowego wieku emerytalnego. Podczas przemówienia na wiecu Jan Guz, stojąc tuż obok Leszka Millera, zapowiedział kontynuację zbierania podpisów o referendum. Duży sukces medialni odnieśli redaktorzy portalu Władza Rad. Wzięli udział w pochodzie OPZZ z dwoma wielkimi transparentami z sierpem i młotem oraz portretami czterech klasyków marksizmu. W rezultacie zostali pokazani w szeregu relacji telewizyjnych i na zdjęciach. Dalsze nagłośnienie robi im jeden z posłów PiS zapowiadający doniesienie do prokuratury z zarzutem propagowania symboli totalitarnych.

Ruch Anarchistyczny Trzy lata temu odbyła się duża demonstracja ruchu anarchistycznego w Warszawie. W spotkaniach komitetu organizacyjnego w siedzibie Lewicowej Alternatywy wzięło udział część grup ze środowiska anarchistycznego, zaś w pochodzie wszystkie, łącznie z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Inicjatywa Pracownicza i Związkiem Syndykalistów Polskich. Nie doszło wtedy do wspólnego pochodu ruchu anarchistycznego i radykalnej lewicy. Winę za rozbicie, leżące wyłącznie w interesie kapitału i burżuazyjnego państwa, ponoszą dwaj działacze Lewicowej Alternatywy, którzy celowo zantagonizowali spotkanie z Piotrem Ikonowiczem. W odwecie za afront, rok później Piotr Ikonowicz rozpoczął wiec o godzinę wcześniej niż umówiono. Pochód pierwszomajowy ruchu anarchistycznego, liczył prawie 300 osób i przeszedł ul. Marszałkowską od Ministerstwa Gospodarki, potem Ministerstwa Pracy, potem agencji pracy tymczasowej do siedziby związku polskich pracodawców Lewiatan. Przedstawiciele wszystkich środowisk wygłosili kilkanaście płomiennych i rzeczowych przemówień w obronie prawa ludzi pracujących. Tegoroczny wiec pierwszomajowy, liczący mniej niż 100 anarchistów i anarchistek, rozpoczął się na pl. Bankowym przed siedzibą Prezydenta Miasta Warszawy. Jednak przewodniczący ZSP zażądał od uczestników, aby nie wznoszono okrzyków przeciwko Prezydent Miasta. Prezydent Miasta, wiceprzewodnicząca rządzącej partii, nie mogła być krytykowana! Prezydent, która wyraźnie sprzyja swoimi decyzjami wielkiemu kapitałowi, w tym koncernowi medialnemu, która prowadzi politykę wysiedlania uboższych ze śródmieścia, która jest odpowiedzialna za siłowe działania przeciwko drobnym kupcom. Moim zdaniem przewodniczący ZSP wyraźnie chronił przed krytyką kapitał i jego powiązania z państwem na poziomie samorządowym. Następnie przewodniczący zgromadzenia zapowiedział zmianę trasy odmawiając podania nowej trasy i ucinając w ten sposób jakąkolwiek dyskusję merytoryczną. Wg wiedzy autora trasa miała wieść przez pl. Za Żelazną Bramą i ul. Marszałkowską do al. Jerozolimskich i Nowym Światem do pomnika Bolesława Prusa. Na placu Za Żelazną Bramą miał być wiec przed siedzibą Business Centre Club. Nie znane są autorowi formalne przyczyny zmiany trasy. Prawdopodobnie była to prośba policji. Zdaniem autora przewodniczący zgromadzenia ochronił w ten sposób Business Centre Club przed pokazaniem jego roli w burżuazyjnym państwie. Nawet wola skrócenia trasy nie wykluczała wiecu przed Business Centre Club. Można było pójść na pl. Za Żelazną Bramą, wrócić i pójść ul. Senatorską. To tylko 300 metrów! Podczas pochodu przewodniczący ZSP odmawiał OPZZ prawa do reprezentowania ludzi pracy za rozmowy w Komisji Trójstronnej. A oni, dwaj organizatorzy pochodu, którzy dogadali się z policją, aby ochronić kapitał przed krytyką? Sam wiec i przemarsz z pl. Bankowego pod pomnik na skrzyżowaniu z ul. Karową był raczej smutny. Przez dwie godziny przemawiali na zmianę dwaj działacze. Oczywiście o otwartości ruchu anarchistycznego i konieczności oddolnych inicjatyw. Raz tylko pochód się zatrzymał, przed jedną z kamienic Marka Mossakowskiego. On „robił” za całe zło kapitału i burżuazyjnego państwa. Oczywiście anarchiści przeszli obojętnie i bez zatrzymania się przed pałacem Prezydenta Polski. Na skwerze przed pomnikiem Bolesława Prusa ogłoszono, że planowane drugie zgromadzenie i miasteczko anty-kryzysowe nie odbędzie się. Nie zrealizowano niczego, co zapowiadały ulotki „Na miejscu, w sposób demokratyczny i bezpośredni kształtowali będziemy dalszy przebieg protestu. W planie przewidziane są projekcje filmowe, wspólny posiłek, spotkania w podgrupach tematycznych. Wzywamy do aktywnego uczestnictwa!” Podczas całego wiecu i przemarszu nie pało ani razu hasło, którym zwoływano ludzi „Zmowa powszechna przeciwko władzy”. Hasło, które było celowym i świadomym wprowadzaniem w błąd potencjalnych uczestników. Organizatorzy pochodu nie dopuścili bowiem do żadnych rozmów z innymi organizacjami w sprawie udziału w pochodzie. Związek zawodowy, jakim jest ZSP, odmówił nawet podjęcia rozmów z Wolnym Związkiem Zawodowym Sierpień 80. To nie miała być powszechna zmowa a tylko zmowa czystych ideowo wybranych anarchistów. Cóż znaczy „Zmowa przeciwko władzy”? To tak, jakby powiedzieć „Zmowa przeciwko własności”. Można być przeciwko np. własności prywatnej a nie własności w ogóle. Władza, wg Wikipedii, to możliwość wywierania przez jednostkę bądź grupę rzeczywistego wpływu na istotne okoliczności życia przez ukierunkowywanie własnego postępowania lub postępowania innych osób. Można zmówić się przeciwko władzy hierarchicznej albo przeciwko władzy politycznej ale nie przeciwko władzy. Dlatego hasło Edwarda Abramowskiego brzmiało „Zmowa powszechna przeciwko rządowi”. Zdaniem autora pochód był źle przygotowany politycznie i organizacyjnie. Polegał na przemarszu od jednego losowo wybranego punktu miasta do drugiego pod eskortą policyjnych samochodów. Chociaż z drugiej strony pokazały go media. Pochód nie potwierdził, aby anarchiści faktycznie byli poza kontrolą władzy i kapitału, jak na transparencie. Obnażył hipokryzję organizatorów, którzy nie sprostali wymaganiom, jakie sami stawiają rządzącym. Na zmiany jednak autor nie liczy, bo ZSP to organizacja o totalitarnej strukturze, gdzie przewodniczący nie musi odchodzić bez względu na liczbę pełnionych kadencji.

Nieobecni Nieobecny był w tym roku na ulicy Wolny Związek Zawodowy Sierpień 80. Bogusław Ziętek, mimo umizgów ze strony Janusza Palikota, odmówił uczestnictwa w Kongresie Ruchu Palikota. Brak było centralnej decyzji szefa partii i związku w sprawie organizacji pochodu. Podobnie szefa mazowieckiej organizacji partyjnej. Brak było w tym roku pochodu lewicy nie powiązanej z partiami reprezentowanymi w Sejmie. Część środowisk wyjechała do Wrocławia. Część przyszła na wiec Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej nie dowierzając, że będą w tłumie politycznego poparcia dla Ruchu Palikota, część przyszła tam sprzedawać gazetki, część przyszła nie widząc alternatywy. Część osób uczestniczyła w pochodzie OPZZ. Część została w domu. Jak w poprzednim roku tak i w tym uczestnictwo w obchodach pierwszomajowych programowo zbojkotowała Lewicowa Alternatywa. W poprzednim roku członkowie Lewicowej Alternatywy prywatnie przyszli na Rondo de Gaulle’a, w tym już nie. W przeciwieństwie do wieloletniej tradycji Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza nie zorganizował własnego pochodu ani nie współorganizował go z innymi środowiskami. Pojedyncze osoby pojechały do Wrocławia. Wyjątkowo smutnym jest brak Ruchu Oburzonych. To największe rozczarowanie polityczne autora w 2012 roku. Polacy aspirujący do klasy średniej nie zdołali się trwale zorganizować mimo materialnej deklasacji. Dlaczego? W Warszawie jak zwykle nieobecna była Krytyka Polityczna. Mała koalicja organizacji lewicowych zawiązała się w tym roku we Wrocławiu: Krytyka Polityczna, Polska Partia Socjalistyczna i Młodzi Socjaliści. Pozostaje mieć nadzieję, że koalicja dotrwa do przyszłego roku a nawet się poszerzy na inne środowiska. Co będzie w przyszłym roku? Czy znajdzie się działacz jednoczący do jednej akcji w roku środowiska anarchistyczne, związkowe, lokatorskie i lewicowe? Działacz świadomy wagi zagadnień teoretycznych, aby uczestnicy nauczyli się czegoś podczas demonstracji? Człowiek umiejący zachęcić innych do samorealizacji politycznej każdego z uczestników, aby uczestnictwo w akcji było zachętą do kolejnych? W końcu jakie są nasze akcje, taka będzie Rzeczypospolita kiedy już anarchiści zdobędą władzę.