Jakiś czas temu, przy okazji projekcji filmu w Krytyce Politycznej, dwu prawicowych i jeden lewicowy dyskutant mówili o braku realizacji konstytucyjnego prawa do swobody wypowiedzi. Rzeczywiście, prawo to nie jest realizowane w Polsce. Media korporacyjne pilnują, aby żadna krytyczna uwaga nie dotknęła kapitału czy państwa, która wspiera kapitał. Najlepszym przykładem stosowania takiej blokady informacji jest film System 09, w którym ani razu nie pada określenie „klasa społeczna”. Autorzy filmu konsekwentnie stosowali zapis cenzorski na ludzi lewicy wykluczając ich z dysputy publicznej. To młoda generacja polityków, dążących do skrępowania wolnego rynku idei. W zamian za to zarząd telewizji zrobił im darmową reklamę w internecie. Na osłodę ci dyskutanci zapewniali o wolności wypowiedzi w internecie. Oczywiście kłamali w żywe oczy.

Internet nie jest wolny ani w praktyce ani w świetle prawa. Najlepszym przykładem braku gwarancji prawnych dla swobody wypowiedzi w internecie jest przypadek Michała. To był student, który założył lewicową stronę, w której pisał, co myśli o kapitalizmie. Miał też nieostrożność pochwalić zabójstwo polskich oficerów w Katyniu. Nie jest to żadne przestępstwo, tylko głupota. Jednak prokurator wystąpił do dostawcy internetowego o zamknięcie strony i strona zniknęła. W przypadku prasy potrzebny jest nakaz sądowy, w przypadku internetu wystarczy nakaz prokuratorski.

Wszyscy wiemy o próbach policyjnej inwigilacji internetu. Pod pozorem walki z pornografią pedofilską tworzone są programy dla śledzenia ruchu w sieci. W praktyce policjanci w czasie służby, korzystając ze służbowego sprzętu, śledzą sprawdzają przesyłanie plików muzycznych i donoszą o przesyłających do wytwórni muzycznych.

Nie wszyscy też wiedzą, że polscy programiści napisali program do prowokacji policyjnej. Działające 24 godz. na dobę boty udają małoletnich i prowokują do rozmów erotycznych. Czy koledzy programiści z sopockiej firmy zastanowili się nad celem swojej pracy? Przecież wystarczy zamienić słowa kluczowe i policja polityczna będzie miała doskonałe narzędzie do walki w działaczami lewicowymi, anarchistami a nawet programistami wolnego oprogramowania. ZOMO nadal działa, widzieliśmy go w akcji pod Pałacem Kultury 29 kwietnia przeciwko stoczniowcom!

Internet jest zbyt łakomym kąskiem dla biznesu, aby państwo zostawiło go wolnym. Jeśli można zarobić na koncesjach dla dostępu do sieci to oczywiście kapitał będzie forsował to rozwiązanie. Oczywiście aparat państwa, wysługujący się kapitałowi, bez zbędnej zwłoki uchwali potrzebne „prawo”.

Może podam analogię. Kiedy okazało się, że prywatne fundusze emerytalne przynoszą straty i że lepiej przenieść się do ZUS, to państwo polskie administracyjnie odmówiło swobody działalności gospodarczej. Aparat państwo uchwala „prawo” wygodne dla kapitału a krzywdzące ludzi. Tak naprawdę, to system przymusowego haraczu dla spekulantów giełdowych można porównać do radzieckich gułagów. Tylko, że dziś nawet nie trzeba wyroku trójki. Oczywiście, państwo woli aby nikt mu nie przypominał o tym na rynku idei. Dlatego chętnie ograniczy wolność wypowiedzi. Prawica będzie budować – posługując się „prawem” – państwo niewolnicze.

Dwa dni temu miałem przyjemność uczestniczyć w pochodzie pierwszomajowym pod hasłem Kapitalizm nie działa. To znaczy nie działa tak, jak głoszą apologeci. Kapitał korumpuje klasę polityczną i działa na swoją korzyść. Dlatego walka o wolność internetu jest też walką klasową. I odwrotnie, w celu utrzymania resztek wolności internetu trzeba prowadzić walkę klasową, w zakładach pracy i na ulicach. Piraci! Do spotkania przy kolejnej manifestacji związkowej lub anarchistycznej!