Świat XXI wieku jest podmiotem działania globalnego kapitału. Nigdy jeszcze przedtem kapitał nie znaczył tak wiele. Na co dzień widzimy jego prymat nad światem pracy. Jaskrawym przykładem jest tu Polska po piętnastu latach transformacji: ludzie szukają jakiejkolwiek zatrudnienia a zakłady pracy są dalej zamykane, bezdomni śpią na dworcach a budownictwo cofnęło się do poziomu wczesnych lat pięćdziesiątych, dzieci chodzą głodne a półki w sklepach są pełne, rząd i społeczeństwo ogarnęła jakaś niemoc a przecież podobno jesteśmy wolni. Ale to nie wojna spustoszyła kraj. To wkroczył międzynarodowy kapitał. Ten ustrój społeczny nie potrafi lub nie chce rozwiązywać potrzeb ludzkich.

Globalizacja charakteryzuje się ponadnarodowym zasięgiem. Wielkie monopolistyczne korporacje działają we wielu krajach na wszystkich kontynentach. Dysponują większym budżetem niż małe państwa. Stosując prawne i pozaprawne działania wymuszają porządek, który przynosi im zyski. Niestety, często tym działaniom towarzyszą straty społeczne. Przeniesienie fabryki do kraju III świata jest przykładem działania korzystnego dla firmy. Niestety, obniżenie ceny na produkt, który wytwarza tam nie równoważy skutków społecznych bezrobocia. Zresztą, negatywne skutki bezrobocia ponosi budżet państwa, nie zaś korporacja. Natomiast ideolodzy i propagandziści pozostający na usługach korporacji wolą mówić o niskich podatkach. Nie wspominają też o tragicznych warunkach pracy w krajach III świata czy o dewastacji środowiska naturalnego. W Polsce, ale też w krajach zachodniej Europy, widzimy często obcy kapitał, który świadomie dąży do wygaszenia produkcji i stara się przetransferować kapitał pochodzący ze sprzedaży firmy do siebie. Tak upadł, niegdyś największy zakład w Polsce, Huta im. Lenina przemianowana na Hutę Sędzimira. Niestety, przeciw upadłościom protestują najczęściej jedynie robotnicy zamykanych zakładów. Nie protestuje Ministerstwo Gospodarki, które podpisało umowy prywatyzacyjne opiewające na setki milionów dolarów inwestycji i obietnice gwarancji zatrudnienia. Nie wszczyna śledztwa prokuratura przyjmująca za dobrą monetę potrzebę ogłoszenia bankructwa. Nie interweniuje żaden rzecznik praw bo uwierzył w pozytywne działanie niewidzialnej ręki rynku.

Jednak załogi stojących na progu upadłości firm niewiele mogą. Każdy strajk zresztą pogarsza ich sytuację. Obecny Sejm, w którym większość ma liberalny SLD, odstąpił od zasady, że płace pracowników są wypłacane w pierwszej kolejności. Proponuję przyjęcie zasady: bankrutujące przedsiębiorstwo staje się własnością załogi. Oczywiście załoga musi być uprawniona do zgłoszenia sądowi wniosku o upadłość.

Wniosek taki powinna składać zawsze gdy pracodawca czy dyrekcja:

  • nie wypłaca pracownikom pensji,
  • deklaruje znaczną redukcję zatrudnienia,
  • ogranicza produkcję z poza ekonomicznych przyczyn,
  • wyprowadza majątek firmy do obcych spółek lub w inny sposób działa na szkodę zakładu,
  • nie realizuje umowy prywatyzacyjnej lub umowy społecznej zawartej z załogą,
  • wielokrotnie został ukarany przez Sąd Pracy lub Inspekcję Pracy za łamanie praw pracowniczych.Pod wyżej wymienionym słowem „załoga” rozumiem reprezentację załogi wybraną w wolnych, demokratycznych wyborach załogi spośród wszystkich pracowników poza dyrekcją. Obecnie rządząca w imieniu burżuazji SLD nie zrealizowała dyrektywy Unii Europejskiej zalecającej utworzenie reprezentacji pracowniczej we wszystkich zakładach. Proponuję zmiany w prawie, które umożliwią pracownikom zakładów pracy kontrolę poczynań prywatnych właścicieli.

Chcę aby:

  • wybrano Przedstawiciela Załogi we wszystkich zakładach zatrudniających co najmniej 10 pracowników a Radę Załogi w zakładach zatrudniających co najmniej 100 pracowników,
  • Przedstawiciel był wybierany na ogólnym zebraniu pracowników a członkowie Rady na zebraniu delegatów odbywanym poza godzinami pracy,
  • pracodawca zapewniał biuro i wyposażenie konieczne dla funkcjonowanie biura,
  • pracodawca dostarczał wszystkich informacji i ekspertyz prawno-ekonomicznych o jakie poprosi Przedstawiciel czy Rada z możliwością zastrzeżenia tajemnicy służbowej,
  • Sąd Pracy czuwał na straży niezależności działania samorządu pracowniczego.

To wybieralny Przedstawiciel czy Rada będzie formalnym właścicielem zakładu po jego przejęciu przez załogę. W celu pomocy załodze na starcie Skarb Państwa powinien poręczyć pożyczkę bankową potrzebną na utrzymanie zakładu. Uprawnienie pracowników do samozatrudnienia w przedsiębiorstwie załogi będzie skutkowało zmniejszeniem bezrobocia, przyspieszy wzrost gospodarczy i zapoczątkuje tworzenie społeczeństwa obywatelskiego. Nawet kilka zakładów dobrze zarządzanych przez załogę stanie się motorem konkurencyjności wśród innych podmiotów gospodarczych i da przykład innym samorządom pracowniczym na egzekwowanie swoich praw.

Działania w skali mikro muszą być poparte w skali państwa. Proponuję likwidację Senatu w obecnej postaci i utworzenie Izby Samorządu Pracowniczego. Izba powinna:

  • wspierać działalność samorządu pracowniczego przez szerzenie wiedzy o zarządzaniu,
  • koordynować działania zakładów przejętych przez załogi w sferze wymiany handlowej i wyboru profilu produkcji,
  • opiniować prywatyzacje prowadzone przez rząd lub inne działaniom, jak podział PKP na kilkanaście odrębnych spółek,
  • planować perspektywicznie rozwój gospodarki narodowej.

Zaproponowane kierunki działań Izby ograniczą wolność działania przedsiębiorców. Jednak przyczynią się, jak wierzę, do rozwoju gospodarczego, który służy ludziom. Izba pomoże też rodzimym przedsiębiorcom konkurencję z obcym kapitałem.

Polska jest zbyt małym krajem aby skutecznie przeciwstawić się międzynarodowemu kapitałowi. Musimy połączyć działania z jedyną organizacją międzynarodową, która stara się realizować zasadę pomocy biedniejszym czyli z Unią Europejską. Jako alternatywę mamy przyjęcie białoruskiego albo amerykańskiego modelu gospodarki. Jednak za tym idzie przyjęcie odpowiedniego modelu społecznego a więc albo totalitaryzmu wewnętrznemu albo dyktatury światowej nakierowanej na grabież surowców. Oba są nie do przyjęcia.

Polska powinna zapoczątkować inicjatywy, które przyspieszą integrację gospodarczą Europy. Nie może to się jednak odbyć poprzez liberalizację usług i warunków socjalnych do najniższego poziomu. Europa powinna wypracować wspólne standardy uprawnień pracowniczych i równe warunki konkurencji. Polska powinna nalegać na realizację strategii przyspieszenia rozwoju gospodarczego opartego na nauce i nowoczesnej technologii. Europa może i powinna chronić swój potencjał gospodarczy przez zbyt szybkimi zmianami tak, by przygotować pracowników do przekwalifikowania się czy zmiany miejsca zatrudnienia. Jednak, w dłuższym okresie czasu, bariery celne czy dopłaty, powinny być likwidowane.

Jedynie taki program może być nazwany programem solidarności świata pracy. Taki program proponuję polskiej Partii Pracy.