Ekonomia polityczna

W ostatnim miesiącu widzimy z całym nasileniem zmienność cen surowców na światowych giełdach. Kiedyś zmienność cen nie była tak widoczna, wzrost lub spadek ceny o 30% dokonywał się w ciągu kilku miesięcy. Jego istota była jednak taka sama: spekulacyjny charakter ceny. Cena surowców na giełdzie nie odzwierciedla ich wartości. Ani wartości użytkowej ani kosztów produkcji. Nastąpiło całkowite oderwanie ceny od wartości surowca.

Wyobraźmy sobie sytuacje, kiedy cena baryłki ropy naftowej wynosi 140 dolarów. Powiedzmy, że przy takiej cenie opłaca się wybudować nowy szyb dla wydobycia ropy naftowej. Powiedzmy, że przedsiębiorca zakupił odpowiedni sprzęt do odwiertu i rozpoczął wiercenie. Co ma zrobić po spadku ceny do 80 dolarów za baryłkę? Z dużym prawdopodobieństwem wydane pieniądze nie przyniosą zysku nigdy.

Oderwanie ceny od wartości uniemożliwia optymalna alokacje kapitału dla uzyskania zysku. Brak stosowalności prawa wartości obala całą naukowa otoczkę, jaką apologeci formacji kapitalistycznej przedstawiali nam. W kapitalizmie nie można korzystać z ekonomii jako metody osiągania zysku lub rozwoju sił wytwórczych.

Zarzut braku stosowalności naukowych zasad ekonomii był głównym zarzutem zwolenników kapitalizmu wobec formacji socjalistycznej. Tak, rzeczywiście w państwach socjalistycznych cena nie odzwierciedlała wartości. Na przykład za czasów Gomułki cena kawy trzykrotnie przekraczała cenę herbaty chociaż ich ceny na światowych giełdach były zbliżone. Po prostu Gomułka uważał, że herbata powinna być dotowana i ją dotował. Ale różnica w cenie nie była tak szkodliwa jak błędna cena baryłki ropy naftowej. Brak stosowalności prawa wartości nie był przyczyna błędnej alokacji kapitału. Decyzje o inwestycjach podejmowano bowiem w oparciu o analizę braków zaopatrzeniowych dla działających przedsiębiorstw przemysłowych. Za czasów Gomułki przeinwestowanie w przemysł ciężki miało swoje uzasadnienie doktrynalne a nie ekonomiczne. Nieprawidłowa cena ropy naftowej rzutuje na nieprawidłową wycenę kosztu transportu, który stanowi ważną część łącznych kosztów produkcji i dystrybucji.

Oczywiście brak rynkowej wyceny na giełdach nie dotyczy wyłącznie surowców. Nieprawdziwa jest również wycena walut różnych krajów. Zmiana wartości złotego w stosunku do dolara o 30% w ciągu dwu tygodni jest tego przykładem. Brak obiektywnej ceny waluty Polski oznacza, że wszelkie decyzje o opłacalności produkcji na eksport są brane z sufitu. Rynkowa wycena działalności polskiego robotnika zmienia się drastycznie bez najmniejszego widocznego powodu.

Motywacja do pracy

Wszyscy apologeci kapitalizmu jako podstawowa zaletę tej formacji ustrojowej podają skorelowanie wysiłku człowieka z jego przychodami. Podobno wszystko ma zależeć od osobistej pracowitości, uzdolnień i zdolności do trafnego inwestowania. Tymczasem zupełnie nie jest to prawdą. Przychody zależą od wielu czynników niezależnych od czynników osobistych. Dwa najważniejsze to: kapitał początkowy, odziedziczony po przodkach oraz działanie grupy ludzi na giełdzie.

O szkodliwości dziedziczenia środków produkcji dla efektywności gospodarki autor pisał już, wiec przytoczy wyłącznie link.

Czy pamiętacie, co się stało jesienią 1928 roku? Nastąpił krach na giełdzie w Nowym Jorku i akcje tam notowanych przedsiębiorstw straciły na wartości. A skutkiem była utrata pracy przez setki tysięcy pracowników w Polsce. W żadnym wypadku polscy robotnicy nie zmienili swojego zaangażowania w miejscu pracy, nie stracili nagle uzdolnień czy zdolności przewidywania przyszłości. Ale pracę stracili, musieli oszczędzać na wszystkim, aby starczyło na chleb. Jako uzasadnienie biedy słyszeli dwa obce słowa "Wall Street", których dosłownego znaczenia nie poznali pewnie nigdy.

Czy stoimy wobec podobnego problemu? Pewnie tak, lecz rządzący stanowczo twierdzą, że nic się nie stało. Jeśli zmniejszają stopę przyszłorocznego wzrostu gospodarczego to o pół procenta. Ale problem teoretyczny pozostaje w mocy.

Fundusze emerytalne

Dzięki kryzysowi finansowemu dowiedzieliśmy się też czegoś nowego o formacji realnego kapitalizmu. Nasza stopa życiowa na emeryturze wcale nie zależy wyłącznie od ilości przepracowanych lat, uzyskiwanej płacy czy skłonności do oszczędzania. Nasza emerytura zależy od dobrej woli pracowników na ulicy Muru w Nowym Jorku lub podobnych instytucjach.

Jeszcze miesiąc temu przypuszczałem, że na kolacje na emeryturze żona przygotuje mi 4 kromki chleba z masłem, szynką i chrzanem. Dziś wiem, że mogę liczyć wyłącznie na 3 kromki z margaryna i parówkowa. O reszcie mogę zapomnieć.

Dlaczego? Kto dał prawo pracownikom w obcym państwie do decydowania o moim losie? Tak naprawdę to Polska ma równie iluzoryczną suwerenność jak wtedy, gdy stacjonowały w niej wojska radzieckie. Kto dał prawo komuś do grania w ruletkę o moją kolację? Czy giełdowi maklerzy też jedzą posiłek tylko wtedy, gdy wygrywają kolejne 100 000 dolarów na giełdzie? To niemoralne, aby sportową zabawę rozgrywać o moją kolację. Tu idzie o moje życie.

Przyszłość kapitalizmu

Przed laty rodzimi kremlinolodzy podniecali się brakiem reformowalności systemu realnego socjalizmu. Ale realny kapitalizm również jest odporny na jakiekolwiek zmiany, jak np. podatek Tobina, które mają uczynić realny kapitalizm odporniejszym na kryzysy. Bo obecny kryzys nie jest liberalnym wypaczeniem kapitalizmu. Krach na giełdzie wynika bowiem z najświętszej zasady kapitalizmu: żądzy zysku. Ta żądza obala wszystkie blokady, jakie kiedyś udało się wstawić dzięki silnej pozycji klasy robotniczej.

Ostatni miesiąc powinien przekonać najtwardszych zwolenników kapitalizmu, że realny kapitalizm rożni się od podręcznikowego tak znacznie, że traci wszystkie opisywane zalety. Natomiast wady ustrojowe a wiec korupcja polityczna i wykorzystywanie aparatu państwa do zagrabiania pieniędzy podatników pozostały. Realny kapitalizm, nie posiadając narzędzi teoretycznych i motywacji do swojego wzrostu strącił ostatnie usprawiedliwienia swojego trwania.