Równolegle z degeneracją ustroju kapitalistycznego widzimy w całym świecie degenerację formuły demokracji przedstawicielskiej. Ludzie nie akceptują otaczającej rzeczywistości ale nie mogą zmienić jej za pomocą kartki wyborczej. Ośrodek władzy jest w posiadaniu mediów i potrafi ukierunkować wybory na swoją korzyść. Dopiero po rozpowszechnieniu nowych idei można wygrać wybory. Dlatego ludzie są zmuszeni do działań bezpośrednich. Od Tunezji przez Egipt po Turcję, a także w krajach europejskich przetoczyła się fala demonstracji ulicznych. Ludzie formułują żądania i narażając życie walczą ze służbami bezpieczeństwa chcąc wymusić zmianę rządu i polityki społecznej.

Ostatni przykład takiego działania miał miejsce na Ukrainie. Mieszkańcy Kijowa wyrażali swój sprzeciw po zaniechaniu działań dla wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. Sytuację zaogniły informacje o korupcji i olbrzymim majątku prezydenta kraju, który 3 lata wcześniej wygrał wybory. Ten zryw obywatelski powiódł się ale tylko dla tego, że znalazły się ośrodki gotowe wyłożyć na organizację protestu dziesiątki miliony dolarów oraz dzięki politycznemu zaangażowaniu krajów zachodnich. Niestety owe ośrodki skorzystały z oferty organizacji nacjonalistycznych, które głoszą hasła sprzeczne z ideami wolnościowymi. Stopniowo na Majdanie władze przejmowały grupy prawicowe eliminując grupy anarchistyczne i lewicowe. W rezultacie demonstracji na Majdanie i późniejszej zmiany rządu nastąpiło odejście od stabilnego układu sił pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Rosją.

W tym samym czasie nastąpiła dywersyfikacja postaw w zachodniej i we wschodniej Ukrainie, w szczególności na Krymie. Działania Rosji przyspieszyły działania Krymian mające na celu przyłączenie tego regionu do Rosji. Rzeczywiście, nastąpiło złamanie litery prawa między-narodowego ale zmiany zarówno na Ukrainie zachodniej jak i na Krymie były zgodne z wolą mieszkańców. Przyczyną tej ostatniej decyzji były zarówno względy narodowościowe jak i obietnica Rosji pomocy gospodarczej dla Krymu.

Przyłączenie Krymu do Rosji wywołało falę oburzenia wśród polityków. Nie tylko na Ukrainie, której integralność terytorialną naruszono. W słusznym odruchu solidarności Unia Europejska rozpoczęła działania odwetowe wobec przywódców politycznych Rosji. Niestety, korzystając z okazji, w Polsce rozpoczęła się zorganizowana przez rząd militarystyczna kampania medialna. Ludzie straszeni są możliwością wybuchu wojny, premier każe zastanowić się, czy dzieci pójdą do szkoły 1 września. Rozpoczęła się kampania pozyskiwania funduszy na cele militarne, zaproponowano wydatki w wysokości 130 mld zł. Polskie wojsko mobilizuje rezerwistów i wysyła urodzonym w 1995 roku karty mobilizacyjne. Stany Zjednoczone przysłały do Polski samoloty i zapowiedziały przysłanie żołnierzy. Polski minister spraw zagranicznych zaproponował stacjonowanie w Polsce dwu ciężkich brygad amerykańskich. Rząd niemiecki jest przeciwny tej propozycji. Byłoby to złamanie deklaracji NATO wobec Rosji z 1997 r., że na terenie nowych państw członkowskich nie będą na stałe rozmieszczane znaczące siły. Ukraina zapowiedziała dążenie do pozyskania broni atomowej.

Sytuacja w mediach jest tak przedstawiana tak, jakby wojna była nieuchronna. Dzięki twardej postawie antyrosyjskiej Platforma Obywatelska przechwytuje część poparcia nacjonalistycznie nastawionych wyborców co ma duże znaczenie w toczącej się kampanii wyborczej. Sprzeciwiamy się retoryce wojennej, sprzeciwiamy się rozkręcaniu spirali działań odwetowych. Polska będzie pierwszą ofiarą wojny Amerykańsko-Rosyjskiej. Polscy politycy – w przeciwieństwie do polityków innych krajów europejskich – realizują politykę amerykańską. Ta polityka wojenna jest szkodliwa dla ludzi, dla Polaków, Niemców, Francuzów, Rosjan, Ukraińców, Białorusinów - wszystkich narodów! Ponosimy straty gospodarcze ze względu na zmniejszenie eksportu do Rosji nawet o 20%, nastąpiła częściowa dezintegracja polityczna w Unii Europejskiej, nasi rodacy żyjący na Ukrainie boją się o prawo do mowy ojczystej.

Nie zgadzamy się na bazy amerykańskie w Polsce. Wyprowadzaliśmy wojska rosyjskie w 1993 roku aby być krajem niezawisłym. Obce wojska w Polsce to celowe wyzwanie militarne wobec Rosji realizowane zamiast współpracy. Cała polska polityka jest sprzeczna z dewizą Nie szukajcie przyjaciół daleko a wrogów blisko.

Słowa Polskich polityków są niewspółmierne do wielkości i możliwości armii naszego kraju. Uzawodowienie armii zwiększyło jej koszt, a nie zwiększyło możliwości obronnych. Jedyna gwarancją obrony naszej niezawisłości jest armia obywatelska. Trzeba organizować ludowe wojsko – formacje samoobrony terytorialnej, trzeba rozdać broń obywatelom. Tylko armia mające poparcie obywateli będzie skuteczną w obronie granic przed awanturnikami żądającymi wielkiej Ukrainy aż do Sanu.

Wraz ze zniesieniem poboru powszechnego obywatele stracili wpływ na politykę wojny. Przeprowadzono na przykład agresję na Irak, co do której ogromna większość obywateli była przeciwna. To nie była nasza wojna. To była imperialistyczna wojna, na której Polska straciła materialnie i politycznie. Podczas wojny zginęły setki tysięcy osób, dziesiątki tysięcy były torturowane przez Amerykanów. Zostawiliśmy zrujnowany Irak, w którym co tydzień ginie znacznie więcej osób niż za czasów Saddama Husajna. Prawa kobiet zostały ograniczone a wydobycie irackiej ropy zostało ukierunkowane na potrzeby Stanów Zjednoczonych.

Degeneracja formuły demokracji przedstawicielskiej objawia się nie tylko rozmijaniem się opinii obywateli z polityką rządów. Demokracja przedstawicielska nie chce i nie potrafi zapewnić nam pokoju. Tylko poprzez wzmocnienie demokracji bezpośredniej na politykę rządu, na działania dowództwa armii zapewnimy pokój narodom.

Możemy się przeciwstawić błędnej polityce polityków. Polacy, nasi przyjaciele w Stanach Zjednoczonych, w Rosji, na Krymie, w Szkocji i w Wenecji! Żądajcie pogłębienia współpracy gospodarczej i naukowej, zwiększenia wymiany turystycznej i kulturalnej. Żądajcie demokracji bezpośredniej! Żądajcie rozbrojenia! Żądajcie pokoju!

Tylko razem zapewnimy światu bezpieczeństwo!